MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Opel Astra GSe & Grandland GSe. Pierwsze wrażenia, dane techniczne, wyposażenie i ceny

Kamil Rogala
Nowa linia modeli GSe i częściowy powrót do korzeni Opla to strzał w dziesiątkę. To ukłon w stronę fanów marki, którzy wyczekiwali czegoś emocjonującego. Owszem, nie ma mowy o nowych silnikach spalinowych czy emocjonującym prowadzeniu, ale jeśli tak musi wyglądać przyszłość, to niech ona chociaż wygląda ładnie. A Astra i Grandland GSe spełnia te warunki.
Nowa linia modeli GSe i częściowy powrót do korzeni Opla to strzał w dziesiątkę. To ukłon w stronę fanów marki, którzy wyczekiwali czegoś emocjonującego. Owszem, nie ma mowy o nowych silnikach spalinowych czy emocjonującym prowadzeniu, ale jeśli tak musi wyglądać przyszłość, to niech ona chociaż wygląda ładnie. A Astra i Grandland GSe spełnia te warunki. Archiwum
Czy w dobie elektryfikacji i wszechobecnego przechodzenia na ekologiczne i bardziej stonowane napędy, powrót submarki GSe do Opla to dobra wiadomość? Owszem, ale na pewno nie tak dobra, jakby mogli się tego spodziewać fani marki. Nie ma szans na duże silniki rodem z Monzy GSe (3-litrowa rzędowa szóstka), ale przynajmniej wygląd i prowadzenie będą na wysokim poziomie. Byliśmy w Russelsheim, by obejrzeć dwa nowe modele z logo GSe.

Spis treści

Jeśli ktoś liczył na konkurencję dla Golfa R ze strony nowej Astry GSe, może być nieco rozczarowany, ale alternatywa dla Golfa GTE? Jak najbardziej! Ba! Nowa Astra GSe prezentuje się fantastycznie i wnosi sporo ciekawych nowości do tego modelu, nie tylko najmocniejszy w gamie napęd hybrydowy plug-in, ale również kilka modyfikacji do układu jezdnego. Przy okazji pokazano także topową odmianę Grandlanda GSe, który posiada 300-konny, znany już od jakiegoś czasu napęd hybrydowy, ale również zmieniono kilka elementów i nadano całości naprawdę świetnego wyglądu.

Opel Astra GSe. Opis wersji i napędu

Nowa linia modeli GSe i częściowy powrót do korzeni Opla to strzał w dziesiątkę. To ukłon w stronę fanów marki, którzy wyczekiwali czegoś emocjonującego.
Nowa linia modeli GSe i częściowy powrót do korzeni Opla to strzał w dziesiątkę. To ukłon w stronę fanów marki, którzy wyczekiwali czegoś emocjonującego. Owszem, nie ma mowy o nowych silnikach spalinowych czy emocjonującym prowadzeniu, ale jeśli tak musi wyglądać przyszłość, to niech ona chociaż wygląda ładnie. A Astra i Grandland GSe spełnia te warunki. Archiwum

Trzeba przyznać, że oferta nowej Astry staje się bardzo ciekawa i obszerna. Jest drogo, owszem, bowiem topowe odmiany z wyposażeniem GS Line lub Ultimate są w stanie przebić granicę 200 000 złotych (a GSe z pewnością znacząco ją przekroczy), ale z drugiej strony dostajemy auto bardzo udane, które dobrze się prowadzi, jest oszczędne i dobrze wykonane. Obawiam się jednak, że wersja GSe, z wieloma modyfikacjami i najmocniejszym w gamie Stellantis (pomijając wersje z napędem na cztery koła o mocy 280-300 KM) napędem hybrydowym plug-in o mocy 225 KM będzie zwyczajnie za droga. W przypadku Peugeota 308 różnica pomiędzy 180- a 225-konną wersją to około 7000 złotych. W sumie niewiele. Opel Astra w odmianie Ultimate i z nadwoziem 5-drzwiowym to koszt 190 500 złotych, więc dodajmy do tego około 7000 złotych za mocniejszą wersję napędu oraz wyposażenie GSe (o którym za chwilę), to granica 200 000 złotych na pewno będzie przekroczona. Nie znamy jeszcze dokładnych cen (konfigurator ruszy w styczniu), ale dodając do tego kilka elementów wyposażenia opcjonalnego, kwota około 220 000 staje się bardzo realna. To dużo. Ale czy za dużo?

Spoglądając na to, co oferuje konkurencja tj. segment C, napęd hybrydowy plug-in o mocy powyżej 200 KM i sportowe dodatki – alternatyw jest niewiele, choć są one wyraźnie tańsze. Przykład z brzegu – Audi A3 Sportback z pakietem S line i napędem 1.4 45 TFSI e o mocy 245 KM w cenie 181 700 złotych. Wiadomo, do Audi dorzucimy dodatków za kilkadziesiąt tysięcy, ale podstawa jest zdecydowanie tańsza. Jest także mocna konkurencja z podwórka Stellantis, co prawda o zupełnie innym charakterze, ale znów startująca od 181 400 złotych. To zdecydowanie tańsze w podstawie DS4 z tym samym 225-konnym napędem. Jeśli wybierzemy usportowiony wariant Performance Line+, to zapłacimy 217 900 złotych, czyli pewnie podobnie jak Astra GSe. Jest także Octavia RS iV z napędem 1.4 TSI iV o mocy 245 KM za 169 850 złotych. Pewnie po doposażeniu nie zbliży się do Astry GSe. Nieco droższy po doposażeniu może być jedynie Golf GTE, który startuje od 185 090 złotych. A co dostaje Astra GSe w standardzie?

Pomijając napęd 1.6 Turbo Hybrid o mocy 225 KM i momencie obrotowym 360 Nm, Astra GSe będzie – zdaniem producenta - jeszcze zwrotniejsza i precyzyjniejsza w prowadzeniu. Układ kierowniczy, zawieszenie i hamulce zestrojono tak, by reagowały błyskawicznie i przewidywalnie na każde polecenie kierowcy. Jak będzie w rzeczywistości? O tym przekonamy się podczas pierwszych jazd, które odbędą się zapewne już w przyszłym roku. Wiadomo jednak, że zawieszenie zostało obniżone o 10 mm, nieco usztywnione, a układ kierowniczy został skalibrowany specjalnie do wersji GSe. Ponadto charakterystyka przednich i tylnych amortyzatorów olejowych jest dobrana nie tylko pod kątem dynamicznej jazdy, ale także komfortu. Dzięki technologii KONI FSD (Frequency Selective Damping) amortyzatory pracują inaczej przy wysokiej częstotliwości ruchu tłoka (kontrola pracy zawieszenia) i niskiej częstotliwości (ograniczanie przechyłów nadwozia). Ustawienia ESP zostały również specjalnie dostosowane do wersji GSe, w których podwyższono próg aktywacji. Zapowiada się ciekawie. A jak to wszystko wygląda? Cóż. Świetnie!

Astra sama w sobie jest bardzo ładnym autem, szczególnie w wyższych wersjach wyposażenia. W GSe poszli na całość. Z zewnątrz świetnie prezentują się 18‑calowe obręcze kół z lekkiego stopu inspirowane koncepcyjną elektryczną Mantą GSe, a także sportowy przedni zderzak wraz z przednim pasem i emblemat GSe na tylnej klapie. W środku sportowe ambicje podkreślono wyczynowymi przednimi fotelami z tapicerką z alcantary. Są one nie tylko zarezerwowane dla wersji GSe, ale także wyróżniają się doskonałą ergonomią. Marka Opel od dawna słynie z takich foteli – zwłaszcza w klasie kompaktowej – a ich walory potwierdza atest niemieckiej AGR. „Zwykłą” Astrą jeździło mi się bardzo dobrze, więc na jazdy wersją GSe czekam z niecierpliwością, choć na cuda nie liczę. Ma być szybko, sportowo, ale bez radykalnych zmian w komforcie.

Opel Grandland GSe. Opis wersji i napędu

Nowa linia modeli GSe i częściowy powrót do korzeni Opla to strzał w dziesiątkę. To ukłon w stronę fanów marki, którzy wyczekiwali czegoś emocjonującego.
Nowa linia modeli GSe i częściowy powrót do korzeni Opla to strzał w dziesiątkę. To ukłon w stronę fanów marki, którzy wyczekiwali czegoś emocjonującego. Owszem, nie ma mowy o nowych silnikach spalinowych czy emocjonującym prowadzeniu, ale jeśli tak musi wyglądać przyszłość, to niech ona chociaż wygląda ładnie. A Astra i Grandland GSe spełnia te warunki. Archiwum

Drugim, równie ciekawym bohaterem był także Opel Grandland GSe. Oczywiście jest to wersja po liftingu z topowym dla tego modelu napędem 1.6 Turbo Hybrid4 o mocy 300 KM i momencie obrotowym 520 Nm. Napęd ten znany był również przed liftingiem, jest on również obecny w kilku innych modelach grupy Stellantis m.in. w DS7. Ma on również mocniejszą odmianę 360-konną m.in. w DS9 czy też Peugeocie 508 PSE. Grandland GSe jest napędzany przez zespół złożony z turbodoładowanego silnika benzynowego o pojemności 1,6 litra i dwóch silników elektrycznych – po jednym na każdą oś. Napęd na wszystkie koła osiągany jest oczywiście przez dołączanie się tylnego silnika elektrycznego – nie ma żadnego fizycznego połączenia pomiędzy osiami. To wszystko pracuje dość sprawnie, co pozwala na osiągnięcie 6,1 sekundy w sprincie od 0 do 100 km/h oraz rozwinięcie prędkości maksymalnej 235 km/h.

Podobnie jak w przypadku wersji Astry GSe, usportowiony charakter Opla Grandlanda GSe to zasługa specjalnego zestrojenia zawieszenia i układu kierowniczego. Najbardziej usportowiony SUV Opla ma kolumny McPhersona z przodu i oś wielowahaczową z tyłu oraz sztywniejsze sprężyny i amortyzatory z technologią KONI FSD (Frequency Selective Damping), czyli zmienną charakterystyką tłumienia pozwalającą pogodzić dobre właściwości jezdne z komfortem. Będzie więc nieco sztywniej i szybciej, ale bez dużych strat pod względem komfortu. Będzie za to o wiele ładniej, bowiem Grandland GSe prezentuje się naprawdę świetnie!
Najważniejszym elementem są 19‑calowe obręcze kół z lekkiego stopu nawiązujące do modelu koncepcyjnego Manta GSe, specjalny tylny dyfuzor oraz emblemat GSe na klapie bagażnika. Kolejnym elementem wyróżniającym wersję GSe może być opcjonalna czarna pokrywa silnika. Zaprojektowane przez inżynierów Opla sportowe przednie fotele mają tapicerkę z alcantary i atest AGR, a więc będzie bardzo wygodnie, ale i sportowo – trzymanie boczne zapowiada się bardzo dobrze. Wspomnę jeszcze, że oba modele w białym kolorze z czarnymi dachami wyglądają świetnie. A jak to się prezentuje cenowo?

Podobnie jak w przypadku Astry GSe, konfigurator Grandlanda nie obejmuje jeszcze zaprezentowanej wersji, ale wariant Ultimate z topowym napędem zaczyna się od kwoty 232 800 złotych. Nawet jeśli przyjmiemy, że Grandland GSe będzie startował od podobnego poziomu cenowego, a podejrzewamy, że będzie nieco drożej, topowo wyspecyfikowany wariant przekroczy pułap 250 000 złotych. Tam gdzie kończy się cennik Grandlanda GSe (prawdopodobnie), zaczynają się oferty modeli z segmentu premium np. BMW X1 z napędem 1.5 30e o mocy 326 KM (235 000 zł) lub Audi Q5 2.0 50 TFSI e 299 KM (254 100 zł).

Podsumowanie

Nowa linia modeli GSe i częściowy powrót do korzeni Opla to strzał w dziesiątkę. To ukłon w stronę fanów marki, którzy wyczekiwali czegoś emocjonującego. Owszem, nie ma mowy o nowych silnikach spalinowych czy emocjonującym prowadzeniu, ale jeśli tak musi wyglądać przyszłość, to niech ona chociaż wygląda ładnie. A Astra i Grandland GSe spełnia te warunki.

Porównanie Opel Grandland 1.6 Turbo Hybrid4 300 KM (AT8) do wybranych konkurentów:

 

Opel Grandland 1.6 Turbo Hybrid4 300 KM (AT8)

BMW X1 1.5 30e 326 KM (AT7)

Hyundai Tucson 1.6 T-GDI PHEV 265 KM (AT6)

Cena (zł, brutto)

od 226 200

od 235 000

od 209 900

Typ nadwozia/liczba drzwi

crossover/5

crossover/5

crossover/5

Długość/szerokość (mm)

4477/1856

4500/1845

4500/1865

Wysokość (mm)

1609

1642

1650

Rozstaw kół przód/tył (mm)

1579/1587

1592/1593

1615/1623

Rozstaw osi (mm)

2675

2692

2680

Pojemność bagażnika (l)

390/1528

490/1495

558/1737

Liczba miejsc

5

5

5

Masa własna (kg)

1801

1860

1818

Pojemność baterii (kWh)

13,2 (netto)

14,2 (netto)

13,8 (netto)

Deklarowany zasięg elektryczny (km)

64

87

62

Napędzana oś

4x4

4x4

4x4

Skrzynia biegów typ/liczba przełożeń

automatyczna, 8-stopniowa

automatyczna, 7-stopniowa

automatyczna, 6-stopniowa

Osiągi

 

 

 

Moc (KM)

300

326

265

Moment obrotowy (Nm)

520

247 (silnik elektryczny)

265 (silnik spalinowy)

Przyspieszenie 0-100 km/h (s)

6,1

5,6

8,6

Prędkość maksymalna (km/h)

235

205

190

Średnie zużycie paliwa (l/100km)

1,2 (WLTP)

0,7 (WLTP)

1,4 (WLTP)

Emisja CO2 (g/km)

27 (WLTP)

16 (WLTP)

31 (WLTP)

od 7 lat
Wideo

Precz z Zielonym Ładem! - protest rolników w Warszawie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Opel Astra GSe & Grandland GSe. Pierwsze wrażenia, dane techniczne, wyposażenie i ceny - Motofakty

Wróć na leba.naszemiasto.pl Nasze Miasto