MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Święta na Kaszubach owiane magią, wiarą w duchy przodków i nietypowymi potrawami [WIDEO]

Maria Sowisło
Maria Sowisło
Kaszubi do Świąt Bożego Narodzenia przygotowują się z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Zwiastuje to zapach suszonych grzybów i owoców oraz kiszonej kapusty i przyprawy piernikowej. Stół wigilijny musiał być suto zastawiony, bo w ciągu roku dawnym Kaszubom żyło się ciężko. Gdzie okiem sięgnąć tylko lasy, rzeki, jeziora i… pioch. Nic więc dziwnego, że dary przyrody królowały na stołach. I tak jest do dzisiaj.

Spis treści

Kaszuby to region w Polsce północnej ciągnący się od Kościerzyny aż do Półwyspu Helskiego. To miejsce chętnie odwiedzane przez turystów nie tylko dlatego, że znajduje się tu ponad 500 jezior i 75 tys. hektarów lasów. To region z odrębną kulturą, bogatym wzornictwem i własnymi językiem oraz muzyką. Zakochani w Kaszubach uważają, że tylko tutaj można mieć kontakt z przyrodą i czystym powietrzem, a patrząc na krajobrazy, płakać się chce, bo jest tak pięknie.

Ten region Polski był też jednym z najbiedniejszych. Powodem jest nieurodzajna ziemia – przeważają piaski. Jeszcze 100 lat temu w drewnianych chałupach piszczała bieda. Dlatego też powstawały różne pomysły, żeby pomóc Kaszubom. Zwłaszcza kobietom. W taki sposób założony został we Wdzydzach (pow. kościerski) skansen, a później muzeum. Stworzyło je małżeństwo Gulgowskich. Są nawet zwolennicy tezy, że oryginalny i niepowtarzalny haft kaszubski wymyśliła Teodora Gulgowska. W ten sposób chciała, żeby kobiety z Kaszub mogły zarobić co nieco, sprzedając obrusy, serwety, czepki czy elementy odzieży.

od 7 lat

Okrasa zasmakował zupy z brzadu

W tym jednym z najpiękniejszych regionów Polski – Kaszubach – zwiastunem Bożego Narodzenia były zawsze pierniki. Te, robione z długo dojrzewającego ciasta. I koniecznie pięknie ozdobionymi. Angażowała się do tego cała rodzina, bo zimą w polu pracy jest niewiele. Dzisiaj pierniki przeżywają renesans. Są pięknie zdobione. Nawet we wzorzyste kwiaty bardzo charakterystyczne dla Kaszub.

- W ten region Polski przeprowadziłam się z mężem. Zainteresowałam się piernikami. Po ośmiu latach mogę powiedzieć, że wypracowałam idealne ciasto. Jest długo dojrzewające, jak nakazuje tradycja na Kaszubach. Te pierniki są inne, bo na początku są twarde. Dopiero z czasem miękną. Ale dzięki temu można je przechowywać nawet rok i bez obaw je zjeść - mówi Agnieszka Ganowicz-Rolbiecka, specjalistka zdobienia pierników i dodaje, że na Kaszubach najbardziej ją zaskoczyła zupa z brzadu. - Nigdzie indziej w Polsce nie widziałam, żeby ktoś gotował taką zupę. Było to dla mnie zaskoczenie, że podawana jest z ziemniakami, makaronem lub kluseczkami lanymi. Gotowana jest tylko na wigilię – dodaje Ganowicz-Rolbiecka.

O zupie brzadowej lub zupie z brzadu krążą już legendy. Nawet słynny polski kucharz Karol Okrasa w jednym ze swoich programów opowiadał o jego wielkim zaskoczeniu tym daniem. Powód? Kaszubi łączą w nim suszone owoce, jak jabłka, gruszki, wiśnie i śliwki z… suszonymi grzybami.

- Proszę mi wierzyć, że mam dużą wyobraźnię, ale tego bym nie wymyślił. Dla mnie to też było zaskoczenie. I powiem, że to danie jest smaczne – zdradzał Okrasa.

[video]113035 [/video]

Duchy przy wigilijnym stole

Tak jak w innych regionach Polski, na stole wigilijnym Kaszubów było jedno nakrycie więcej. Ten zwyczaj wcale nie jest związany z niespodziewanym gościem, a… duchami

- Kaszubi wierzyli bardzo w duchy swoich przodków. Stąd też na stole było zawsze jedno nakrycie więcej. Mało tego. Wierzyli, że duchy przodków zasiadają z nimi do wigilijnej kolacji, więc każdy, zanim usiadł na krześle musiał strzepnąć jakby ducha, żeby przypadkiem na niego nie usiąść – wyjaśnia Iwona Ewa Klinger z Kaszubskiego Uniwersytetu Ludowego w Wieżycy. - Z duchami związany jest też kolejny zwyczaj. Po zjedzeniu wigilijnej kolacji, Kaszubi nie sprzątali jedzenia ze stołu. Zostawiali je po to, żeby duchy mogły się najeść do syta, kiedy oni śpią – dodaje Klinger.

Po co był różowy opłatek?

Kolejny zwyczaj bożonarodzeniowy obowiązujący w całej Polsce to dzielenie się opłatkiem. Tyle tylko, że na Kaszubach wśród białych, był jeden różowy. Nie był przeznaczony dla ludzi.

- Przed kolacją wigilijną gospodarz szedł z takim różowym opłatkiem do zwierząt gospodarskich. Dzielenie się nim z krowami, świniami czy kurami, miało mu zagwarantować dobrostan trzódki. A ta w Wigilię po godz. 24.00 przemawiała ludzkim głosem. Jest nawet opowieść o gospodarzu, który nie bardzo chciał w to wierzyć. Poszedł do obory, schował się na stryszku i nasłuchiwał. Po godz. 24.00 zwierzęta zaczęły ze sobą rozmawiać o tym, że nie mają dobrego gospodarza. Zapowiedziały, że jak nie zajmie się nimi porządnie, to umrze. Wówczas gospodarz tak się wystraszył, że spadł z tego stryszku i się zabił. Nie wiem czy to prawdziwa opowieść ale wiem, że o swoje zwierzęta trzeba dbać – mówi Iwona Ewa Klinger.

[video]113635 [/video]

Przez wieś idą Gwiżdże

Przygotowania do świąt na Kaszubach nie były związane tylko z kuchnią. To było kiedyś przecież zajęcie kobiet. Mężczyźni w tym czasie… knuli. To nie jest żart. Długie dni przed Bożym Narodzeniem kawalerowie – dla żonatych był zakaz - spotykali się potajemnie, żeby przygotować się do Gwiżdży. Takim mianem określani byli na Kaszubach kolędnicy, którzy od 24 grudnia rozpoczynali wędrówkę od domu do domu. W każdym z takich pochodów obowiązkowo musieli być bocian, koza, purtek (diabeł) oraz mundurowy (policjant, kominiarz, listonosz).

- Kiedyś na Kaszubach było to tylko i wyłącznie zajęcie kawalerów. Dzisiaj, może z braku nieżonatych mężczyzn, inicjatywę podjąć może każdy. Bocian był symbolem wiosny i szczęścia. Koza z kolei to zwierzę symbolizujące obfitość, bo wyżywi się byle czym i zawsze daje dwa młode. Purtk z kolei nie był złym demonem, a psotnikiem. To on, kiedy mu się coś u gospodarza nie podobało, wywracał wszystko do góry nogami, zrzucał ze stołu. I uchodziło mu to płazem. Nad tym całym bałaganem w orszaku był mundurowy. Wstawiał mandaty za złe zachowanie się gospodarzy kiedy ten nie był hojny lub życzliwy – wyjaśnia Iwona Ewa Klinger.

od 7 lat

Kawaler odpowiedzialny za rolę bociana, mógł bez konsekwencji podszczypywać panny na wydaniu. Zwłaszcza te, które spodobały się boćkowi. Nic więc dziwnego, że drzwi każdego domu na Kaszubach otwierały się na oścież kiedy tylko słychać było we wsi barwny korowód Gwiżdży. Co ciekawe, ten zwyczaj został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Kaszubi uwielbiają dobrą zabawę

Nie tylko Gwiżdże gwarantowały na Kaszubach dobrą zabawę. Kolejną okazją była noc sylwestrowa. Uczestniczyli w niej, a jakże, panowie. Była to noc, podczas której wszystko wszystkim uchodziło płazem. Nawet dowcipy i psikusy. Na Kaszubach do dzisiaj jest zwyczaj wyjmowania i ukrywania furtek i bram. Działo się to zazwyczaj w czasie między Świętami Bożego Narodzenia, a Nowym Rokiem. Zwłaszcza w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia. To stary zwyczaj robienia sobie psikusów i dowcipów. Jednym z nich było umieszczenie wozu drabiniastego na… dachu.

- To wymagało dużego zaangażowania, bo taki wóz trzeba było po cichutku rozłożyć niemal na czynniki pierwsze, zataszczyć na dach i tam go złożyć. Proszę sobie wyobrazić, jakie było rankiem zdziwienie gospodarza – mówi Iwona Ewa Klinger.

Kaszubi to naród skory do zabawy. Im większa, tym pomysłów im nie brakowało. Wśród dowcipów, takich wspominanych przez kolejne dni, a nawet tygodnie, był jeden. Kto tego dokonał, cieszył się powszechnym uznaniem i szacunkiem. Nie był łatwy do wykonania, a przy tym nieprzyjemnie pachniał.

- Takim clou dowcipów było umieszczenie wygódki (toalety zewnętrznej – przyp. red.) na łódce i wypchnięcie jej na jezioro. Ja osobiście tego nie widziałam, ale słyszałam z opowieści mieszkańców Wdzydz, że bywały takie lata, że po jeziorze pływało nawet kilka takich wygódek – zaznacza Iwona Ewa Klinger.

[video]116147 [/video]

Kaszuby to piękny region, w którym mieszkańcy kultywują tradycję. Starają się by zwyczaje przetrwały do dziś. Stąd też tylko na Kaszubach można spotkać Gwiżdży i zjeść zupę z brzadu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wideo

Materiał oryginalny: Święta na Kaszubach owiane magią, wiarą w duchy przodków i nietypowymi potrawami [WIDEO] - Dziennik Bałtycki

Wróć na leba.naszemiasto.pl Nasze Miasto